Blog > Komentarze do wpisu
Carpe diem

Jak zapewne wiecie, jestem kotem-dżentelmenem. W nocy nie biegam po Współlokatorach, nie hałasuję, grzecznie czekam, aż się obudzą. Nawet jeśli sam już nie śpię, chodzę na poduszeczkach. Kiedy sytuacja mnie zmusi, to mięciutko zeskakuję z parapetu. Nie jestem jak papuga i nie ma na mnie wpływu pora dnia, oświetlenie czy hałasy u sąsiadów. Czekam na dzwonek BUDZIKA.

Bo budzik to święta rzecz. Skoro dzwoni, to widać musi. A jak mus to mus - trzeba wstawać, prawda?

A jak jest w świecie realnym? Nie tak słodko.

Dzwoni budzik. Wtedy bez względu na to gdzie jestem, pędzę do pokoju (już nie tak cichutko, wprost przeciwnie - jakby goniły mnie potwory) i z całym impetem wskakuję na łóżko.

- Mrrrr, mrrrr, mrrrrrrrrrrrrrr.

- Karmel, litości, jeszcze pięć minut - mówi Współlokatorka i nastawia budzik na drzemkę.

- Mrrrr, mrrrr, mrrrrrrrrrrrrrr - i dotykam ją zimnym noskiem w policzek.

- Błagam, kocie.

Ale ja jestem niewzruszony - robię jej baranka łebkiem w czoło. Raz, drugi, trzeci, czwarty... Cóż, robię tak do skutku. Czasem odwraca się na drugi bok. A co ja głupi jestem i nie umiem przejść na drugą stronę? Umiem. I przechodzę.

- Mrrrr, mrrrr, mrrrrrrrrrrrrrr.

- Karmel, ty chyba Boga w sercu nie masz...

Mniej więcej w tym czasie drugi raz dzwoni budzik. Ha! I wtedy już musi wstać! Wstaje i rzuca mi dzikie spojrzenia. Że niby miała dodatkowe pięć minut snu, a ja jej odebrałem! Ale, ale, proszę państwa! Ja to robię dla jej dobra!

Bo gdy pomnoży się te 5 minut przez 365 dni w roku, to wychodzi 1825 minut, czyli ponad 30 godzin. 30 godzin życia! Jeśli nie ma pomysłu, co z nimi zrobić, to ja jej właśnie podpowiadam: MOŻESZ MNIE W TYM CZASIE, KOBIETO, MIZIAĆ I TARMOSIĆ! O!

PS. Współlokatorka Zygmusia i Mieci powiedziała mojej Współlokatorce, że głośno o mnie w świecie. Hm... nie wiem, jak poradzę sobie z popularnością. Nie wiem... sami zobaczcie

środa, 06 stycznia 2010, karmelek_kot

Polecane wpisy

  • Prawo Karmela

    Współlokatorka siedzi kilka godzin przy kompie. Ja śpię na drapaczku. Wreszcie kobiecina postanawia rozprostować sobie kości/zrobić coś do picia/zmienić płytę (

  • Strażnik snów

    Na zewnątrz szalała sfora dzikich, bezpańskich psów. Szybko weszłam do dużego budynku, by się przed nimi ukryć. Rozglądając się wokoło, zauważyłam jakiegoś prze

  • Grecka tragedia

    Siedzę sobie wczoraj na podłodze i łypię okiem na tapczan. Siedzę i łypię. A tam siedzą obie Współlokatorki. I nie wiem, którą zaszczycić swą obecnością. Ale co

Komentarze
2010/01/07 10:29:25
Karmelku, jesteś boski, zasłużyłeś w pełni na popularność, pozdrawiam Cię!
-
2010/01/07 15:03:29
I na dodatek jesteś na stronie gazeta.pl, zaczynam być zazdrosna ;-)
-
karmelek_kot
2010/01/07 15:21:43
O chorobcia... A ja taki nieuczesany! ;)
Dzięki, Hersylio, za info! Współlokatorka zawsze odpala Gazetę, zawsze zagląda w dział blogasków, a dziś ją chyba jakoś zamroczyło. He, he... może się nie wyspała. Dziś opracowałem kolejną sztuczkę "budzikową" - mizianie jej wąsami po twarzy. Działa natychmiast! :)
-
emka1216
2010/01/08 07:57:27
O mizianiu wąsami coś wiem. Kota Kasieńka robi to namiętnie. A właziłeś pod kołdrę?
-
watersnakes2
2010/01/08 08:42:15
Mojego Kaszla (tez karmelowego;)) nie rusza budzik, za to Fujarka (kocie jeszcze) wskakuje na lozko z lekkoscia slonia i zaczynajac mruczando gryzie mnie po rekach:)
I mimo ze te 5 minut spania dluzej potrafi byc zbawcze dla porannego morale;) to nie ma jak kocia pobudka;)
-
karmelek_kot
2010/01/08 09:39:21
Emka, oświeciłaś mnie! O wchodzeniu pod kołdrę powinienem napisać całkiem nową notkę. :)

Watersnakes, Współlokatorka poranków nie lubi, więc nie ryzykuję z podgryzaniem. ;)
-
2010/01/10 12:21:59
witam Karmelku, jestem tu nowa... cóż, moja pańcia też poranków nie lubi, ale czasem gdy mi się nudzi to zastępuję jej budzik, tudzież wygrzebuję z mojej skrytki myszkę i zaczynam się sama bawić, baranka w czoło jej też robię i zawsze za to jestem miziana... my Koty to nie mamy łatwych poranków z ludźmi, ale co zrobić... ale moja pańcia, aby mi wynagrodzić te trudy, ostatnio za oknem kuchennym (przez które uwielbiam patrzeć) wywiesiła smalczyk z ziarnem i teraz zaprzyjaźniam się z sikorkami... jestem tylko ciekawa, kiedy w nagrodę otworzy mi okno, abym mogła się z nimi jeszcze bliżej zaprzyjaźnić... miau...
-
karmelek_kot
2010/01/11 20:59:57
He, he...
Fruziu, a "szczekasz" na sikorki? Ja zawsze "szczekam" na ptaszyska, tzn. pyszczek otwiera się do szczekania, ale dźwięki jakieś inne wychodzą. ;)