Blog > Komentarze do wpisu
Chimeryczny (?) lokator

Już w czwartek zacząłem coś podejrzewać . Pojawiła się w domu jakaś dziwna klatka. Trochę za duża jak na chomika. Oczywiście musiałem do niej wejść, choć swój kontenerek omijam szerokim łukiem. I czekałem, co się wydarzy.

Bo to już prawie rok, odkąd jestem sam. Od jakiegoś czasu zastanawiali się nad tym, by kupić mi jakieś zwierzątko. Myśleli o kotku, ale stwierdzili, że:

- po pierwsze, mógłbym poczuć się zdegradowany ze stanowiska Króla Stworzenia

-  a po drugie, mógłbym się wystraszyć, bo tak naprawdę to oprócz matki i rodzeństwa oraz jakichś nieszczęśników w kontenerkach u weterynarza to ja nigdy kotów nie widziałem. I mógłbym przeżyć wstrząs. Dobrze myśleli.

Pojawiły się też pomysły na węże i kameleony. Na szczęście my lubimy chłodek, a one nie bardzo.

I pewnego razu Współlokatorki poszły po żarcie do sklepu zoologicznego. Weszły i stanęły jak wryte. Za szybką pasły się małe baranki. No dobra, one są troszkę ślepawe, ale podobno te zwierzątka wyglądały jak baranki-miniaturki. Okazało się, że to rasowe świnki morskie. I wtedy zapragnęły mi kupić świniaczka. Po naradzie rodzinnej... baranków już nie było. Współlokator zaczął wydzwaniać, zamawiać, dopominać się. Ale baranki przestały się rodzić. Dlatego zdziwiłem się przyjazdem klatki.

I w piątek pojawił się ON. Mój nowy kolega - prosiaczek. Ale nie „baranek”, a „texel”. Hm... Bardzo jest do mnie podobny. Ma czarne futerko, miejscami brązowawe (ostatnio zrudziała mi broda i trochę łapki). I tak jak ja lubi sianko! Nie wiem, dlaczego dotąd nie kupowali mi siana. Mam nadzieję, że mój nowy kumpel będzie się dzielił.

Na razie nie robimy mu sesji fotograficznej, bo jest jeszcze mały i może się przestraszyć. Bądźcie cierpliwi. Aha! Chomiczków nie dostrzegałem, gdy były wyjmowane z klatki. A świniaczka widzę! O! Fajny jest, choć nie pozwalają mi jeszcze się z nim bawić.

I jeszcze taka refleksja mnie naszła... Dlaczego to są „świnki morskie”? Przecież to ani świnki, ani morskie. Nawet nie chcę myśleć, jak muszą mieć rozchwiane poczucie własnej tożsamości.

środa, 13 stycznia 2010, karmelek_kot

Polecane wpisy

  • Prawo Karmela

    Współlokatorka siedzi kilka godzin przy kompie. Ja śpię na drapaczku. Wreszcie kobiecina postanawia rozprostować sobie kości/zrobić coś do picia/zmienić płytę (

  • Strażnik snów

    Na zewnątrz szalała sfora dzikich, bezpańskich psów. Szybko weszłam do dużego budynku, by się przed nimi ukryć. Rozglądając się wokoło, zauważyłam jakiegoś prze

  • Grecka tragedia

    Siedzę sobie wczoraj na podłodze i łypię okiem na tapczan. Siedzę i łypię. A tam siedzą obie Współlokatorki. I nie wiem, którą zaszczycić swą obecnością. Ale co

Komentarze
2010/01/13 18:27:42
czesc, podczytuje bloga od jakiegos czasu i dopiero dzis osmielam sie umiescic komentarz.
drogi karmelu, musisz zaniechac jedzenia sianka, poniewaz moze sie to skonczyc dla ciebie bardzo zle. posluchaj ten smutnej opowiesci:
ktoregos dnia twoj daleki krewny, kot pongo zjadl troche siana z klatki krolika i nie przetrawil tego, kawalek utkwil mu w jelicie. musiaj jechac do weterynarza na operacje, ktora na szczescie udala sie i jeszcze przez dwa tygodnie byl z nami. brzuszek goil sie dobrze, ale jako starszy pan (mial 16 lat) zlapal zapalenie pluc i to wlasnie ta choroba zabrala go od nas za teczowy most.
dlatego bardzo cie prosze, nie jedz siana, popros wspollokatorki, niech ci wysieja kocia trawke (mozna kupic w sklepie zoologicznym) albo w podluznej skrzynce, w ziemi wysiac owies (mozna kupic na prawie kazdym targu). swieza trawka lub owiec sa bardzo smaczne i bardzo zdrowe.
duzo zdrowia i wspanialej zabawy ze swinka morska :))
-
2010/01/13 19:33:47
hej Karmelku. gratuluję nowego kolegi. moja pańcia stwierdziła, że jestem nietowarzyska (też mi coś) i nowa koleżanka lub kolega są raczej wykluczeni. uważa, że mogę zaprzyjaźnić się z rybami w jej 250 litrowym akwarium, tylko kiedy pokrywa jest otworzona i chcę z jedną rybą przybić piątkę, lub żółwika to mnie pańcia wygania... zresztą kiedy pańcia za długo rybom się przygląda, to ja zawsze wtedy domagam się pieszczot i to bardzo głośno... bo to w końcu ja jestem panią domu! miau
-
karmelek_kot
2010/01/14 09:44:26
Magbod, toś mnie przeraziła! Wprawdzie nigdy nie pozwalano mi jeść sianka, ale teraz to chyba po ździebełku będą wydzielać prosiaczkowi, żebym się na nie nie rzucił. Bardzo mi przykro z powodu Pongo.
A co to kociej trawki... Po tym, jak zniszczyłem w domu wszystkie rośliny (nie było ich wiele, ale jednak), po tym, jak rzucałem się na każdy koperek i pietruszkę, wysiewano mi kilkakrotnie trawkę. RAZ ją powąchałem i nawet ząbkiem nie zawadziłem. ;)

Fruziu, to Ty też nie jesteś samotna. W 250 litrach to chyba dużo się rybek zmieści. ;)
-
2010/01/17 20:23:31
Bo trawka jest dla mięczaków, co to nie podołają prawdziwym wyzwaniom, jak kaktus na przykład ;) Jasmina używała jednego jako worka treningowego. Jak jej się kolce w łapy nie wbiły, to nie wiem, ale kaktus już dawno z nami nie mieszka.
-
karmelek_kot
2010/01/20 00:36:00
No proszę, Nougatino, kto by pomyślał! Jasminka wygląda na wielką damę, która na pewno nie bije się z kaktusami. :))))
-
2010/01/27 17:08:11
oj, cos cicho w karmelkowym domku, czyzby nowy lokator pochlanial cala uwage kota i jego ludzi?
-
2010/01/29 08:56:35
Karmelku... jesteś tam? Jak pożycie z nowym sierściuchem?
-
karmelek_kot
2010/02/04 00:04:54
Skrzaciku i Esox.luciusie, zgadliście. :) Prosiak pochłania trochę uwagi. Jakoś tak nie bardzo wiemy, czy jak chrumka, to znaczy, że jest szczęśliwy, czy może wprost przeciwnie. Co nas z lekka stresuje. I dlatego staramy się częściej z nim "być". Ale, ale... już pewne przygody z nim miałem. ;) No i muszę powrzucać zdjęcia.