RSS
poniedziałek, 07 stycznia 2008
Niezgłębiony niczym tajemnice templariuszy

Nikt mnie nie rozumie... jestem nieodgadniony... nieprzenikniony... niepowtarzalny... Hm... Właściwie to dobra wiadomość, prawda? ;-)

Zawsze, kiedy pani Trampa wyciąga mięsko na obiad z foliowej torebeczki, kładzie ją na bufecie. Wtedy ja wskakuję sobie na bufet, poluję na torebkę i uciekam poganiany niecenzuralnymi okrzykami.
I tak jest od lat. Od lat!

Wówczas chowam się z torebką i wysysam smaki i aromaty. Czasem uszczknę sobie gryza torebki. Ojej, właśnie coś spostrzegłem! Regularnie obgryzam uszy reklamówek i szczątki torebek. Może mi brakuje kwasu foliowego!!! Aaaa!!!

Ale miałem mówić o czymś innym... Jak rzekłem, porywam torebkę i uciekam. Aż tu magle, pani Trampa chyba w trosce o to, bym nie nadwyrężał sobie stawów skokowych, PODAŁA mi torebkę po mięsku NA PODŁOGĘ. Pfff... Wcale, ale to wcale nie pachniała ładnie! Nawet jej nie spróbowałem.

Co za ludzie! Taka zabawa mnie minęła. Ech... mam nadzieję, że to już się nie powtórzy.

23:15, karmelek_kot
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 06 stycznia 2008
Amok

Coś pechowy jest ten rok. Właściwie codziennie jakaś plama...

Kiedy jest obiad, moja rodzinka siedzi sobie przy stole, je, a zapach jedzonka rozkosznie drażni moje nozdrza. A przy takich okazjach tracę troszkę panowanie nad sobą i mrucząc ocieram się o tapczanik, nogi stołu, nogi pani Trampa, nogi pana Trampa... jak podleci.

I wczoraj... hm... aż trudno to wyznać... otarłem się o TRAMPA! Bogowie, co za wstyd! Rodzinka trochę się ze mnie śmiała, ale Tramp (co za głupek, he, he, he...) nie zauważył!

Wiernopaddańczo wpatrywał się w pański stół.

Wczoraj mi się udało, ale na przyszłość muszę się lepiej pilnować.

20:45, karmelek_kot
Link Dodaj komentarz »
sobota, 05 stycznia 2008
Brak miłości...?

To ja... właśnie jak...

No ładnie! Skończyły się żarty... Mam poważny problem. Być może będę musiał pożegnać się z Wami... na zawsze. Mojemu życiu grozi niebezpieczeństwo.

Chyba czas na wyznanie...

Nazywam się Karmel i jestem anonimowym anorektykiem. Lub bulimikiem. Nigdy tego nie odróżniałem. Mówiąc wprost - przyjemność sprawia mi rzyganie. Nie to, żeby wyrzygać się do cna, łącznie ze zjedzoną kolacją. Bez przesady. Ale czasem lubię sobie tak od serca...

Jak zapewne wiecie, koty nie mogą sobie wsadzić palca do pyszczka. Dlatego zlizują z ciałka sierść, zżerają słomkowe ozdoby na choinkę albo wspomniane gumki-recepturki. I voila! Dziś w nocy skorzystałem z igiełek choinkowych.

Wiem, że to zabójcze hobby. Ale ma dodatkowe zalety:

- gdy sobie rzygam, młodsza pani Trampa bardzo się o mnie martwi (czyli mnie kocha)

- gdy pan Trampa wdepnie w produkt mej aktywności, denerwuje się (czyli martwi się o moje zdrowie, czyli mnie kocha)

- gdy pani Trampa sprząta rzygowinki i rzuca złe spojrzenia, nie bije mnie (czyli też mnie kocha)

I z tego wynika wniosek, że nie jestem pewien, czy kochają mnie tak, jak na to zasługuję. O! To ich wina!

19:24, karmelek_kot
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 03 stycznia 2008
Instynkt

Pewnego dnia wszedłem sobie do kuchni i zobaczyłem otwartą szafkę, do której dotąd nie miałem dostępu. Z gracją do niej wskoczyłem i usadowiłem się obok talerzy. Nagle... usłyszałem zbliżającą się panią Trampa. Nie zdążyłem zamknąć za sobą drzwiczek... zresztą, co tu będę kłamał... jeszcze nie umiem tego robić... więc jedynie głębiej schowałem łepek, żeby nie było mnie widać. I słyszę:

 - Karmel, gdzie tam wlazłeś.

 Ale ani drgnąłem. To pewnie był podstęp, żeby mnie wywabić, bo przecież nie widziała, jak tam wchodziłem.

- Karmel, widzę cię!

Jaaaasne... He, he, he... Jak może mnie widzieć, skoro ja jej nie widzę? No jak? Więc siedzę cichutko, aż tu naraz poczułem, jak mnie wywleka z tej szafki. Normalnie wzięła mnie z zaskoczenia! Nawet się nie opierałem.

 A piszę o tym doświadczeniu, ponieważ zrewidowało ono mój pogląd na naturę ludzką. Oni też mają instynkt. Jakiś taki ludzki instynkt, który prowadzi ich wprost do kota. Jak wampira do biednej ofiary.

Ech... moje życie już nigdy nie będzie takie samo...

22:51, karmelek_kot
Link Dodaj komentarz »
środa, 02 stycznia 2008
Postanowienia...

Pani Trampa niedawno coś mówiła o postanowieniu noworocznym. Że niby będzie się odchudzać. He, he, he... Albo ja nie odróżniam słowa „odchudzać” od „przytyć”, albo jej od lat nie bardzo to wychodzi. He, he, he... Mam nadzieję, że to jej jednak minie, bo czy ona nie wie, że pulchny brzuszek jest najlepszy do ugniatania pazurkami?!? Jak będzie się upierać, to pogryzę jej matę do ćwiczeń. Bo wiecie, pełen profesjonalizm - mata, płyty DVD, nawet specjalne gaciorki sobie kupiła, jakby w innych nie mogła fikać nogami!

W związku z tym nowym rokiem i ja odczuwam pewien przymus społeczny. Chyba też sobie coś postanowię... Bo też mam pewien problem, pewien nałóg. Otóż, gdy widzę balon, najlepiej taki nienadmuchany, to wstępuje we mnie Zwierzę. Wówczas muszę, po prostu muszę, odgryźć końcówkę i biegać po domu z resztą balona. Czasami zdarza mi się drobny wypadek... I później słyszę różne nieprzyjemne komentarze, gdy sprzątają moją kuwetę. Tak, muszę rzucić obgryzanie balonów. I gumek-recepturek. I przy okazji rączek od reklamówek...

O bogowie! Ale jaki wówczas będzie sens mego życia?

To ja się jeszcze zastanowię nad tymi postanowieniami...

18:43, karmelek_kot
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 01 stycznia 2008
Sylwester

O bogowie! A w szczególności Ty, o Wielka Bogini Bastet! Ci ludzie powariowali! Wczoraj wieczorem i w nocy słychać było tak straszny huk, wybuchy i hałasy, że musiałem przełknąć dumę i wejść pod wannę. Doprawdy, to było upokarzające. Być może straciłbym nawet pozycję Króla Stworzenia, ale na szczęście Tramp też się bał. Tak się głupek bał, że szczekał i biegał po pokoju. He, he, he...

 

Ehm, mam nadzieję, że nie zauważył, jak schroniłem się pod tą nieszczęsną wanną. Trzymajcie za mnie kciuki, bo będzie latał po podwórku i rozpowiadał, że jestem tchórzem!

16:34, karmelek_kot
Link Komentarze (2) »
1 ... 6 , 7