RSS
środa, 12 stycznia 2011
Prawo Karmela

Współlokatorka siedzi kilka godzin przy kompie. Ja śpię na drapaczku. Wreszcie kobiecina postanawia rozprostować sobie kości/zrobić coś do picia/zmienić płytę (no bo jak długo można słuchać jednej płyty?!). Już, już wstaje... i nagle materializuję się na jej kolankach, robię jej baranka, moszczę się i natychmiast zasypiam.

http://karmelkot.blox.pl/resource/prawo_karmela.JPG

Współlokator przynosi sobie picie do pokoju i przypomina mu się, że zapomniał czegoś z kuchni. Spogląda na mnie, by oszacować prawdopodobieństwo poczynienia przeze mnie szkód. Ale ja śpię. Stawia więc kubek i wychodzi... Wraca, a ja stojąc na ławie, spokojnie sobie chłepczę z jego kubeczka, wdzięczny za łyk świeżego picia w tak suchym pomieszczeniu.

Śpię na pralce. Zapala się światło. Śpię. Młodsza Współlokatorka odkręca wodę i napełnia wannę. Śpię. Młodsza Współlokatorka zagląda mi w pyszczek, ale ja przecież śpię. Z westchnieniem zamyka łazienkę. Rzuca na mnie okiem, ale ja śpię. Wchodzi do wanny. A ja nagle, natychmiast muszę wyjść z łazienki, bo chce mi się jeść/pić/siusiu. Natychmiast!

Tak, tak. Skoro taki Murphy może mieć swoje prawo, to ja też mogę. A Prawo Karmela brzmi mniej więcej tak: Jeśli jest taki moment, że wolałbyś, aby twój kot nie ingerował w twoje życie - on na pewno to zrobi.

22:25, karmelek_kot
Link Komentarze (13) »